blog

blog

sobota, 27 grudnia 2014

250 km za miastem.


Powrót w rodzinne strony po długim czasie niesie ze sobą wiele niewiadomych. Szczególnie jeśli w rodzinnych stronach nie mieszka się już od kilkunastu lat, a odwiedziny zdarzają się coraz rzadziej.

wtorek, 23 grudnia 2014

Idą. Nadchodzą. Są tuż, tuż.


Całe plany poszły w łeb, bo nas choroba dopadła okrutna. Jakiś paskudny wirus zagnieździł się w naszym domu i nie pozwala ani ręką, ani nogą ruszyć. Dzieciaki jeszcze w miarę funkcjonują. Tymka zdaje się, że ominęło, ale starsza część rodziny ledwo dycha. Do tego jeszcze ząbkowanie Miecha…  Tylko położyć się pod ciepłym kocykiem i przeczekać.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Finał. Tydzień czwarty.


Przez cztery tygodnie, dwa razy w tygodniu, na trzy godziny jeździłam na zajęcia z szycia na maszynie.  Oboje z Wojtkiem ostro się napinaliśmy, żeby wszystko zgrać i dograć. Z dwójką małych dzieci, przy braku jakiejkolwiek pomocy, łatwo nie było.

czwartek, 18 grudnia 2014

Tydzień trzeci.



Zajęcia V

Delikatne uczucie zadowolenia.

Nie uwierzycie. Piąte zajęcia i czwarta maszyna. Tak testowałam CZWARTĄ maszynę! Tylko na moim stanowisku zmienia się sprzęt. Jakiś pech!

wtorek, 16 grudnia 2014

Taki inny zwierz.


Zastanawialiśmy się ostatnio skąd to się wzięło. W pierwszej chwili pomyśleliśmy, że ot, tak samo przyszło. Po chwili doszliśmy do wniosku, że to przecież Tymek wszystko zaczął. Kiedy jednak zaczęliśmy drążyć skąd wzięło się to w przypadku Tymka, wszystko okazało się jasne. Winna jest ciocia Moniki.

niedziela, 7 grudnia 2014

Tydzień drugi.


III zajęcia

Euforii nie było.

Kolejne zajęcia za mną. Co tu dużo mówić, Magda powiedziała, że będzie euforia – niestety nie było. Poziom robi się iście zaawansowany. Tym razem uczyłyśmy się korzystania z Burdy i wykrojów. Mało co z tego rozumiem, ale zakładam, że jak zabiorę się do szycia mojej dresowej spódnicy (wiecie, że kocham dres) z - uwaga! – kieszonkami  -przećwiczę w praktyce. Na ten moment dalej szyję torbę. Wiem, wiem długo ale mam nadzieję, że na następnych zajęciach skończę. Została mi już tylko – KIESZONKA!

czwartek, 4 grudnia 2014

Ciąg dalszy nastąpi.


Sezon zamknięty więc nadeszła pora na posumowanie. Jakiś czas temu ustaliliśmy, że na naszym blogu dwa razy w roku pojawi się post podsumowujący. Jeden będzie dotyczył okresu, kiedy jeździmy na wieś, drugi okresu, kiedy zostajemy w Warszawie. 

niedziela, 30 listopada 2014

Tydzień pierwszy.


I zajęcia

Totalne zniechęcenie.

Zajęcia rozpoczynają się o godzinie 18:00. Przed 17:00 pakuję Miecha do samochodu, jadę po Tymka do przedszkola, a potem do Wojtka pod pracę. Tam wymieniamy się samochodami, on zabiera „mały” razem z dziećmi, a mi zostaje „duży”, którym będę wracała do domu.  Zanim dojeżdżam na warsztaty już jestem zmęczona. Biegnę jak najszybciej żeby się wyrobić. O 17:50 dostaję smsa od Magdy: „sprężaj się bo wolne maszyny się kończą”. 

wtorek, 25 listopada 2014

Oby do wiosny.


I co zrobić? Stało się. Niestety nadszedł ten moment, kiedy po ponad trzydziestu weekendach z rzędu trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać przed samym sobą. Zima idzie. Czas się zbierać.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Pleciuga.


Nie mam zdolności plastycznych za grosz.  Ostatnio Tymek poprosił mnie o narysowanie… koguta (przechodzimy teraz okres jego fascynacji drobiem). Miałam z tym olbrzymi problem. Dopiero jak Wojtek pokazał mi jaki kształt powinnam narysować udało się jako tako, chociaż moim zdaniem bardziej przypominało to jakiegoś… robaka albo smoka. W każdym razie do koguta czy kury było daleko.

czwartek, 13 listopada 2014

Praca niepraca.


Podobno praca w korporacji to samo zło.  W czasach kiedy stawiałam pierwsze kroki w zawodzie, każdy chciał pracować w korporacji – wiadomo dużo pracy ale przynajmniej dobre pieniądze, poza tym prestiż, no i oczywiście lans. Minęło parę dobrych lat i z tego co zaobserwowałam, tendencja się zmieniła. Ideałem jest własny biznes, elastyczny czas pracy, możliwość przesiadywania w kafejkach i spotykania się z klientami na mieście. Tak jest modnie i podobno fajnie, a korpo to zło wcielone, od którego każdy, kto mądry, ucieka. Czy oby na pewno?

niedziela, 9 listopada 2014

niechodzimynazakupy.pl


Kiedy przychodzi weekend, a już w szczególności długi weekend, miasto pustoszeje a tłumy pojawiają się nad jeziorami, w lasach, na deptakach. Przynajmniej w teorii.  Gdy przychodzi długi jesienny weekend a niebo jest zaciągnięte deszczowymi chmurami, miasto pustoszeje tylko pozornie. Tłumy pojawiają się  w galeriach i centrach oraz na okalających je parkingach. Zapełniają się sklepy a przy kasach tworzą się długie ogonki sfrustrowanych ludzi.

środa, 5 listopada 2014

Bezcenne.


Ostatni weekend był niestety wyjątkowo krótki. Na wieś dotarliśmy dopiero w sobotę rano. Zazwyczaj jeździmy w piątki wieczorem ale upały zelżały i baliśmy się, że nam chłopaki zmarzną. Nie tylko zmiana czasu zapowiada nadchodzącą zimę.
Dobrze zrobiliśmy, bo w domu było zaledwie 8 stopni. Trzeba było napalić w kominku i czekać. Cierpliwie czekać. Na szczęście mieliśmy co robić. Zamknęliśmy się całą czwórką w pracowni, włączyliśmy grzejnik, zrobiliśmy gorącą kawę i zabraliśmy się za konstruowanie… wilka. No dobrze, może nie całego wilka tylko jego paszczy. A tak dokładnie - maski wilka.

niedziela, 2 listopada 2014

Bracia.

Tupcio Chrupcio został starszym bratem, żółw Franklin ma małą siostrzyczkę a Basia nowego braciszka. O tym wszystkim dowiedzieliśmy się parę miesięcy temu przygotowując Tymka na przyjście nowego braciszka – Mieszka. 

środa, 29 października 2014

Czego Jaś się nie nauczył.


Nie umiem wielu rzeczy. Nie nauczyłam się będąc młodą dziewczynką ani gry na gitarze, ani robienia na drutach, ani szycia na maszynie, ani jazdy na wrotkach i wielu, wielu innych…

czwartek, 23 października 2014

Piętki i okruszki.


Tym razem chcieliśmy podzielić się z Wami czymś, czym zajmujemy się od jakiegoś czasu, a co, fakt, różnie nam wychodzi. Raz lepiej, raz gorzej… Nie wypracowaliśmy jeszcze jednej metody i nie mamy wybranej tej jedynej, najlepszej receptury, która zawsze się sprawdza. Generalnie eksperymentujemy.

wtorek, 21 października 2014

A jednak jest.


Miało go nie być. Obiecywaliśmy sobie, że takiego posta nie będzie, ale pogoda w niedzielę dopisała wspaniale i wybraliśmy się na kolejny spacer. 

piątek, 17 października 2014

(Nie)ważne sprawy z czerwonego paska.


Jak tak pomyśleć o tym wszystkim, co słychać dookoła to jednak strach wyjść z domu. Za progiem ciągły kryzys, złe rządy dopiero mianowanego premiera, brak gazu latem, afera obyczajowa w poznańskim zoo i wojna za wschodnią granicą, z którą ponoć da się walczyć jedząc więcej jabłek...

środa, 15 października 2014

Jak powstały czarne dziury.


Po sobocie na szczęście była niedziela. Niedziela był leniwa. Nie robiliśmy nic, co wymagałoby jakiejkolwiek większej aktywności. Nie biorąc pod uwagę układania z klocków lego, których Tymon dostał całe zatrzęsienie. Co nas tak umęczyło? – urodziny naszego czterolatka.

piątek, 10 października 2014

Dusza rzeczy.


Blogiem wnętrzarskim  nie jesteśmy – to już zapewne wiecie. Jednak często sami zaglądamy w tego typu miejsca, obserwujemy i szukamy inspiracji oraz ciekawych rozwiązań, które moglibyśmy wykorzystać w naszym domu. 

środa, 8 października 2014

Okno na świat.


Taka nam przyszła pora roku, że wszystkie stacje telewizyjne chwalą się nową ramówką. Prześcigają się w zachwalaniu nowych seriali, nowych odcinków starych seriali, kolejnej edycji show o tańcu, gotowaniu czy śpiewaniu na ekranie. A przynajmniej tak przypuszczamy. Niedługo minie rok jak nie mamy telewizji.

piątek, 3 października 2014

W stu odcieniach.


Do napisania posta o dyni zabieramy się od kilku tygodni. Generalnie plan był taki, żeby najpierw zgromadzić jak najwięcej najróżniejszych gatunków dyni i zrobić z nich dekorację domu. Monika chodziła po osiedlowych straganach warzywnych i szukała ciekawych eksponatów. Udało się! Kupiliśmy naprawdę kilka sympatycznych dyniek.

środa, 1 października 2014

A co to są byliny?


- Dzień dobry, chcieliśmy kupić kwiaty wieloletnie.
- Byliny? (dla niewtajemniczonych „bylina” –  roślina zielna żyjąca dłużej niż dwa lata i zwykle wielokrotnie w tym czasie wydająca nasiona bądź zarodniki czyli generalnie roślina wieloletnia). Bylin nie ma, sezon się skończył.
- Aaaa, a kiedy można je kupić?
- W czerwcu.
- Aaa to może coś innego, co będzie teraz rosło?
- Wrzos?
- Wrzos już mamy. To może róże?
- Róże? Nie proszę Państwa… O róże trzeba dbać. Nawożenie, spryskiwanie, mszyce. Róże nie…

piątek, 26 września 2014

Wariacje bez powtórzeń.


Od kilku tygodni, co weekend, jak już dzieci pójdą spać urządzamy sobie z Wojtkiem małe, kameralne ognisko. Jest kiełbaska (ostatnio były również pianki – słodkie paskudztwo, ciągnie się i oblepia całą buzię) i obowiązkowo gorąca herbata w termosie. Jest cieplutko, miło i cicho... Doszliśmy do wniosku, że czegoś nam brakuje. A dokładniej, że brakuje nam dźwięków gitary. Cały problem z tym, że nawet jakbyśmy gitarę kupili to i tak żadne z nas nie umie na niej grać. A szkoda. Cóż, może pora się nauczyć…

środa, 24 września 2014

Retrozabawy



Co można zrobić z kilku drewnianych patyczków? McGyver zapewne zmajstrowałby z tego samobieżny podnośnik hydrauliczny lub chociażby prostą kosiarkę. Nam chyba trochę brakuje czasu na tworzenie tak ambitnych konstrukcji. Ale jeśli tylko do patyczków dołożymy garść kasztanów i garść żołędzi, zabawa zaczyna się na całego.

piątek, 19 września 2014

Pola, ale nie Mokotowskie.



Na wsi dużo się dzieje. Czas w weekendu potrafimy sobie wypełnić w całości najróżniejszymi zajęciami. W niedzielny wieczór często okazuje się, że nie daliśmy rady zrobić w weekend wszystkiego, co sobie zaplanowaliśmy. Nie przejmujemy się tym, tylko przekładamy na następny weekend, bo przecież znowu przyjedziemy na wieś!

środa, 17 września 2014

Moda na sukces.


Przeczytaliśmy ostatnio w Polityce, że pokolenie dzisiejszych rodziców (w szczególności należących do tzw. klasy średniej) postawiło sobie za cel wychować dziecko na dorosłego, który osiągnie w życiu sukces to jest będzie bogaty, szczęśliwy i bezproblemowy.

piątek, 12 września 2014

Jak Forrest Gump.


Jakby ktoś mi powiedział rok temu, że będę robić dżemy to stwierdziłabym, że na głowę upadł! Że co? Ja, dżemy ? W kuchni? Gotować?

poniedziałek, 1 września 2014

Maluchy na tropie.


Nie ma chyba nic nadzwyczajnego w tym, że o tej porze roku idzie się na grzyby. Sezon na grzyby się rozpoczął i grzybiarze zaludnili lasy. Pewnie i dla nas nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, że wybraliśmy się z koszykiem do lasu, gdyby nie to, że oprócz koszyka (nawet w wydaniu koszyka rowerowego)  i noża mieliśmy ze sobą jeszcze dość nietypowy zestaw: przedszkolaka i niemowlaka.

piątek, 29 sierpnia 2014

Tudzież podnóżek w politurze.


Nie znosimy chodzić na zakupy. O nie! Nie ma nic gorszego niż tłumy w centrum handlowym. Od dawna unikamy tego jak ognia. Nawet jedzenie kupujemy przez Internet. Ale ostatnio postanowiliśmy spędzić popołudnie na zakupach razem z dzieciakami.

środa, 27 sierpnia 2014

Kto rano wstaje... i inne takie bzdury.


Szósta rano. Z łóżeczka Mieszka dochodzi stękanie. Mały jest głodny. Zwlekamy się z łóżka żeby go nakarmić. Wojtek zabiera się za przewijanie. Monika nieprzytomna podąża do łazienki. Przy okazji mycia rąk wygląda przez okno (umywalka zamontowana jest bezpośrednio przy oknie), a  tam…

środa, 20 sierpnia 2014

Nie pojechaliśmy do Chin.


No to zakończyliśmy nasz urlop. Szkoda. Naprawdę było fajnie. Wszyscy nas pytali, czy się nie nudzimy przez te dwa tygodnie na wsi - bo co tam można robić ?

sobota, 16 sierpnia 2014

On gotuje, bo ona lubi dobrze zjeść.



Ostatnio nasz starszy syn zapytał Koleżankę Małżonkę szykującą mu parówkę na kolację: Mamo, a czy Ty wiesz jak się gotuje parówkę? Pytanie nie było przypadkowe. W naszym domu gotuje mężczyzna. Bo lubi. Chociaż wciąż po amatorsku.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Wiejska stylówa.


Lubię ciuchy – ładne, najlepiej dobrej jakości. Lubię zawsze mieć makijaż i lubię wyglądać elegancko. Lubię słyszeć od Kolegi Małżonka – „Kochanie, ładnie wyglądasz”. Lubię wyglądać idealnie. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Nie pozwalam sobie na modowe pomyłki. Wtedy czuję się najpewniej.

I tylko wieś daje mi poczucie luzu, którego na co dzień mi brakuje. Bo na wsi nie musi być idealnie. Na wsi może być jakkolwiek, byleby wygodnie.

piątek, 8 sierpnia 2014

Plac zabaw – plac tortur.


 Smok Tymka wykonany w tarasowym atelier naszego syna :)

Matką Polką nigdy nie byłam i nie będę. Kocham moich chłopaków, jednak zawsze szczerze przyznaję się do tego, że spędzanie z nimi czasu bywa dla mnie trudne i męczące. Szczególnie odczuwam to będąc w mieście. Może jakbym miała dom na zielonym, cichym Żoliborzu byłoby inaczej, ale nie mam i muszę radzić sobie z niezbyt dla mnie miłą codziennością.

środa, 6 sierpnia 2014

Postarzacze i spękacze.


No to rozpoczęliśmy nasze wiejskie wakacje! Pogoda piękna. Upał jak w Grecji czy Chorwacji. Jedyne, co pozwala go znieść to zanurzenie się w chłodnej wodzie. Ale ile można moczyć się w pompowanym ogrodowym basenie? Na wczoraj zaplanowaliśmy coś innego.

piątek, 1 sierpnia 2014

Podróże małe i duże.


Większość z nas lubi podróżować. Zwiedzanie nowych miejsc pozwala oderwać się od codzienności, sprawia że zapominamy o nękających nas problemach i skupiamy się na przyjemnościach, które tak bardzo są nam w życiu potrzebne. Ciekawe miejsca, dobre jedzenie, czas dla siebie – kto tego nie lubi?

poniedziałek, 28 lipca 2014

Rzecz o rzeczach.

Obraz wykonany techniką decoupage by Ciocia Dorocia. Naszym zdaniem koguty są cudne.

Gust się zmienia. W naszym przypadku zmienił się, i to bardzo. Odkąd mamy nasz wiejski dom, ku naszemu wielkiemu dziwieniu - całkiem inne rzeczy zaczęły nam się podobać - w szczególności dotyczy to wystroju wnętrz.

wtorek, 22 lipca 2014

Jak z pocztówki…


Przyznam się bez bicia, zdjęcia wykonane tylko i wyłącznie przez Kolegę Małżonka. Trzeba było wstać wcześnie rano żeby zdążyć sfotografować taki piękny wschód słońca nad Bugiem. Przekracza  to niestety moje możliwości. Jestem strasznym śpiochem i wstawanie o świcie to dla mnie kara. Kolega Małżonek wstał i zrobił zdjęcia. Według mnie wyszło świetnie. Idealnie nadają się na umieszczenie ich na kartach pocztowych. Czy ktoś w dzisiejszych czasach wysyła jeszcze pocztówki ?

czwartek, 17 lipca 2014

Historia pewnego domu i różne rozumienie pojęcia „profesjonalizm”.

Tak wygląda nasz dom obecnie

A początki były takie…

Dwa lata temu wracając z podwarszawskiego domu rodziców naszych znajomych podjęliśmy decyzję, która istotnie zmieniła nasze życie. Zamiast większego mieszkania kupimy/wybudujemy weekendowy domek na wsi. Doszliśmy do wniosku, że wystarczy 50-60m2, działka ok. 1000 m2, w odległości 50-60 km od Warszawy. Parę miesięcy później kupowaliśmy niewykończony 120 m2 dom, w miejscowości oddalonej 100 km od Warszawy, położonej nad Bugiem. Działka odpowiadała planowi ale z czasem okazała się być zbyt mała więc rok później dokupiliśmy jeszcze jedną sąsiednią (również dlatego żeby nie mieć za blisko sąsiadów).