blog

blog

piątek, 26 września 2014

Wariacje bez powtórzeń.


Od kilku tygodni, co weekend, jak już dzieci pójdą spać urządzamy sobie z Wojtkiem małe, kameralne ognisko. Jest kiełbaska (ostatnio były również pianki – słodkie paskudztwo, ciągnie się i oblepia całą buzię) i obowiązkowo gorąca herbata w termosie. Jest cieplutko, miło i cicho... Doszliśmy do wniosku, że czegoś nam brakuje. A dokładniej, że brakuje nam dźwięków gitary. Cały problem z tym, że nawet jakbyśmy gitarę kupili to i tak żadne z nas nie umie na niej grać. A szkoda. Cóż, może pora się nauczyć…

środa, 24 września 2014

Retrozabawy



Co można zrobić z kilku drewnianych patyczków? McGyver zapewne zmajstrowałby z tego samobieżny podnośnik hydrauliczny lub chociażby prostą kosiarkę. Nam chyba trochę brakuje czasu na tworzenie tak ambitnych konstrukcji. Ale jeśli tylko do patyczków dołożymy garść kasztanów i garść żołędzi, zabawa zaczyna się na całego.

piątek, 19 września 2014

Pola, ale nie Mokotowskie.



Na wsi dużo się dzieje. Czas w weekendu potrafimy sobie wypełnić w całości najróżniejszymi zajęciami. W niedzielny wieczór często okazuje się, że nie daliśmy rady zrobić w weekend wszystkiego, co sobie zaplanowaliśmy. Nie przejmujemy się tym, tylko przekładamy na następny weekend, bo przecież znowu przyjedziemy na wieś!

środa, 17 września 2014

Moda na sukces.


Przeczytaliśmy ostatnio w Polityce, że pokolenie dzisiejszych rodziców (w szczególności należących do tzw. klasy średniej) postawiło sobie za cel wychować dziecko na dorosłego, który osiągnie w życiu sukces to jest będzie bogaty, szczęśliwy i bezproblemowy.

piątek, 12 września 2014

Jak Forrest Gump.


Jakby ktoś mi powiedział rok temu, że będę robić dżemy to stwierdziłabym, że na głowę upadł! Że co? Ja, dżemy ? W kuchni? Gotować?

poniedziałek, 1 września 2014

Maluchy na tropie.


Nie ma chyba nic nadzwyczajnego w tym, że o tej porze roku idzie się na grzyby. Sezon na grzyby się rozpoczął i grzybiarze zaludnili lasy. Pewnie i dla nas nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, że wybraliśmy się z koszykiem do lasu, gdyby nie to, że oprócz koszyka (nawet w wydaniu koszyka rowerowego)  i noża mieliśmy ze sobą jeszcze dość nietypowy zestaw: przedszkolaka i niemowlaka.