blog

blog

środa, 29 października 2014

Czego Jaś się nie nauczył.


Nie umiem wielu rzeczy. Nie nauczyłam się będąc młodą dziewczynką ani gry na gitarze, ani robienia na drutach, ani szycia na maszynie, ani jazdy na wrotkach i wielu, wielu innych…

Jeszcze do niedawna myślałam, że skoro mam już trzydziestkę na karku, dwójkę dzieci, pracę, która mnie interesuje i pochłania to w zasadzie nic już więcej mnie nie spotka. Żyłam w przeświadczeniu, że skoro czegoś nie zrobiłam będąc młodą dziewczyną to już mój czas minął i nie pora na zajmowanie się… jakimiś dyrdymałami. Rozwój zawodowy i tylko rozwój zawodowy. Reszta szła w odstawkę.

I wiecie co? Bardzo, ale to bardzo się myliłam. Bo jak się okazuje, każdy czas jest dobry na to, żeby nauczyć się czegoś nowego, w szczególności czegoś, czego robienie sprawia dużą frajdę i przyjemność.

I tym oto sposobem zaczęłam zajmować się decoupage’m. O pierwszych decoupage’owych krokach mogliście poczytać TUTAJ. Zaczęło się od wspólnej, rodzinnej zabawy podczas wakacji. Tak mi się wtedy spodobało, że postanowiłam pójść dalej.

Nie jestem typem osoby, która nauczy się czegoś sama. Owszem pogrzebię w Internecie, poczytam, pooglądam. ale zawsze wolę zobaczyć „na żywo”, móc porozmawiać, zapytać, pokazać. Lubię kontakt z innym człowiekiem, który mi wytłumaczy i pokaże „co i jak”. Dlatego też postanowiłam wybrać się na warsztaty z decoupage.

Tym sposobem trafiłam do Kasi - TUTAJ i jeszcze TUTAJ. Przemiłej, ciepłej osoby, która poza psychologią zajmuje się również rękodziełem. Kasia to człowiek orkiestra. Wywarza najróżniejsze przedmioty, korzystając z szerokiego wachlarza technik, a obok tego organizuje bardzo sympatyczne warsztaty rękodzielnicze. W miłej, kameralnej atmosferze, przy ciepłej herbacie i kawałku pysznego ciasta można nauczyć się naprawę ciekawych rzeczy.

Było świetnie! Tak mi się spodobało, że zaliczyłam dwie sesję. Pierwsze spotkanie nauczyło mnie podstaw, potem przez ponad 1,5 miesiąca dzielnie ćwiczyłam poznane techniki. Drugie spotkanie – dumnie nazwane „poziomem zaawansowanym” - pozwoliło mi na zapoznanie się z nieco trudniejszymi mykami. Już wiem co zrobić, żeby płatek róży był wypukły, tło błyszczało się jak złoto i do czego służy pasta strukturalna czy patyna. Taka jestem mądra! Dziękuję Kasiu!

Poniżej znajdziecie kilka fotek. Część z nich zrobiłam na ostatnich warsztatach, druga część to dotychczas zrobione przeze mnie prace. Porównajcie sobie z wakacyjnym postem. Jest różnica, prawda? Wiem, że to jeszcze takie nieporadne i proste (przy użyciu techniki decoupage naprawdę można zdziałać cuda) ale nauczę się! Za dwa lata będę wymiatać jak szalona! Na ten moment czeka na mnie cały stosik desek, zakładek, dwa chusteczniki i napisy ze sklejki, które mają zawisnąć nad łóżeczkami chłopaków – wszystko trzeba ozdobić! Mam robotę na całą zimę i już się nie mogę doczekać weekendowego wyjazdu na wieś. Wreszcie będę mogła zasiąść w pracowni i pobawić się w wycinanie, przecieranie, przyklejanie, postarzanie i wszystko inne, co wpadnie mi do głowy. Kochani miejcie się na baczności bo każdy może zostać obdarowany gadżetami własnej produkcji!

Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał. To nic! Na szczęście Jan też ma jeszcze szansę na naukę. 













16 komentarzy:

  1. Ładne rzeczy robisz Moniko :-)
    Jak widać nigdy nie jest za późno...ja wprawdzie szyję, haftuję, maluję, jeżdżę na łyżwach i wrotkach od małego (to zdecydowanie zasługa mojej mamy i taty), ale w wieku 39 lat zrobiłam patent żeglarza, a w wieku 40 lat postanowiłam nauczyć się jeździć na nartach, no i udało się :-) Teraz mam 52 lata i mam nadzieję, że jeszcze inne wyzwania przede mną. Pozdrawiam ciepło Danka

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieporadne i proste ? Dla mnie, jak mistrzostwo świata, bo jestem kompletnie zielona w tym temacie...Bardzo udane prace, szczerze podziwiam:)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne prace, bardzo mi się podobają :) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Suuper. Klękajcie narody przed ta pracą a z tym, co nas już spotkało a co jeszcze nie i czego się zupełnie nie spodziewaliśmy jest fajna zabawa, bo wychodzi na to, że nigdy nic nie wiadomo. Ot taki slogan, ale jaki mądry.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super ci idzie!!!Ja jakoś raz się zabrałam za tą technikę ale nie bardzo mi poszło i zaprzestałam -na razie ;p
    A te warsztaty w stolicy się odbywają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Technika jest naprawdę fajna! Warsztaty są w Warszawie.Trudno było je znaleźć. W innych miastach jest znacznie łatwiej i oferta jest szersza. Nie wiem z czego to wynika. Wydawałoby się, że stolica... Ale warsztaty u Kasi polecam! Naprawę było fajnie. Trafiłam tam totalnie przez przypadek - znalazłam w Internecie.

      Usuń
  6. Ćwiczenia czynią mistrza. Prace zachwycają :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo miły blog, bardzo ładne prace - pozdrawiam :)
    Ewa

    OdpowiedzUsuń