blog

blog

niedziela, 30 listopada 2014

Tydzień pierwszy.


I zajęcia

Totalne zniechęcenie.

Zajęcia rozpoczynają się o godzinie 18:00. Przed 17:00 pakuję Miecha do samochodu, jadę po Tymka do przedszkola, a potem do Wojtka pod pracę. Tam wymieniamy się samochodami, on zabiera „mały” razem z dziećmi, a mi zostaje „duży”, którym będę wracała do domu.  Zanim dojeżdżam na warsztaty już jestem zmęczona. Biegnę jak najszybciej żeby się wyrobić. O 17:50 dostaję smsa od Magdy: „sprężaj się bo wolne maszyny się kończą”. 

wtorek, 25 listopada 2014

Oby do wiosny.


I co zrobić? Stało się. Niestety nadszedł ten moment, kiedy po ponad trzydziestu weekendach z rzędu trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać przed samym sobą. Zima idzie. Czas się zbierać.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Pleciuga.


Nie mam zdolności plastycznych za grosz.  Ostatnio Tymek poprosił mnie o narysowanie… koguta (przechodzimy teraz okres jego fascynacji drobiem). Miałam z tym olbrzymi problem. Dopiero jak Wojtek pokazał mi jaki kształt powinnam narysować udało się jako tako, chociaż moim zdaniem bardziej przypominało to jakiegoś… robaka albo smoka. W każdym razie do koguta czy kury było daleko.

czwartek, 13 listopada 2014

Praca niepraca.


Podobno praca w korporacji to samo zło.  W czasach kiedy stawiałam pierwsze kroki w zawodzie, każdy chciał pracować w korporacji – wiadomo dużo pracy ale przynajmniej dobre pieniądze, poza tym prestiż, no i oczywiście lans. Minęło parę dobrych lat i z tego co zaobserwowałam, tendencja się zmieniła. Ideałem jest własny biznes, elastyczny czas pracy, możliwość przesiadywania w kafejkach i spotykania się z klientami na mieście. Tak jest modnie i podobno fajnie, a korpo to zło wcielone, od którego każdy, kto mądry, ucieka. Czy oby na pewno?

niedziela, 9 listopada 2014

niechodzimynazakupy.pl


Kiedy przychodzi weekend, a już w szczególności długi weekend, miasto pustoszeje a tłumy pojawiają się nad jeziorami, w lasach, na deptakach. Przynajmniej w teorii.  Gdy przychodzi długi jesienny weekend a niebo jest zaciągnięte deszczowymi chmurami, miasto pustoszeje tylko pozornie. Tłumy pojawiają się  w galeriach i centrach oraz na okalających je parkingach. Zapełniają się sklepy a przy kasach tworzą się długie ogonki sfrustrowanych ludzi.

środa, 5 listopada 2014

Bezcenne.


Ostatni weekend był niestety wyjątkowo krótki. Na wieś dotarliśmy dopiero w sobotę rano. Zazwyczaj jeździmy w piątki wieczorem ale upały zelżały i baliśmy się, że nam chłopaki zmarzną. Nie tylko zmiana czasu zapowiada nadchodzącą zimę.
Dobrze zrobiliśmy, bo w domu było zaledwie 8 stopni. Trzeba było napalić w kominku i czekać. Cierpliwie czekać. Na szczęście mieliśmy co robić. Zamknęliśmy się całą czwórką w pracowni, włączyliśmy grzejnik, zrobiliśmy gorącą kawę i zabraliśmy się za konstruowanie… wilka. No dobrze, może nie całego wilka tylko jego paszczy. A tak dokładnie - maski wilka.

niedziela, 2 listopada 2014

Bracia.

Tupcio Chrupcio został starszym bratem, żółw Franklin ma małą siostrzyczkę a Basia nowego braciszka. O tym wszystkim dowiedzieliśmy się parę miesięcy temu przygotowując Tymka na przyjście nowego braciszka – Mieszka.