blog

blog

czwartek, 29 stycznia 2015

Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan.



Karnawał w przedszkolu to wyzwanie. Z racji pewnej wprawy, mamy już trochę z górki. Ale, ale – nie ma tak, żeby było lekko. Słowem – kolejny karnawał, kolejne wyzwania.

W przedszkolu naszego syna zapanowało ostatnio średniowiecze. Nie, że zimno. Nie, że ciemno. Nie. Ostatnio był bal karnawałowy utrzymany w rycersko-królewskich klimatach. Nam przypadło przygotowanie małego rycerza. Sprawa o tyle prostsza, że przynajmniej miecz był już na stanie. Strój znalazł się na allegro. Do kompletu brakowało jednak tarczy.

No właśnie – niby prosta sprawa, bo tarcz dla małych rycerzy można znaleźć naprawdę masę. My jednak postanowiliśmy przy okazji dać coś z siebie i zrobić tarczę własnoręcznie. Jak wyszła – widać na zdjęciach. Wszystkim nam się bardzo spodobała. Tymkowi też. 

Mimo to, pojawiło się jedno „ale”. Dzieci w przedszkolu stwierdziły jednogłośnie, że na tarczy może być tylko smok albo orzeł. Inne zwierzęta nie są godne uwiecznienia na tak szlachetnym przedmiocie. Na naszej, a jakże, pojawił się nasz ulubiony kogut. I, mimo tego, że nie wątpliwości, że kogut na tarczy jest (był) jak najbardziej na miejscu, zaczęliśmy się poważnie zastanawiać, czy powinien był się na niej znaleźć w tym konkretnym przypadku. Bo inny i niestandardowy. A z dziećmi jak bywa, wiadomo.

Dzieciństwo i czas bycia nastolatkiem to chyba okres, w którym najbardziej potrzebuje się akceptacji otoczenia. Poczucia przynależności. Dzieci bywają okrutne w swoim odrzucaniu jakiejkolwiek odmienności. Nawet drobiazgi mogą mieć znaczenie. A myśmy nie chcieli, żeby Tymek musiał się zastanawiać, czy jego tarcza jest taka „jak należy”, tylko żeby mógł się cieszyć balem.

I tu dochodzimy do ważnej dla nas rzeczy. Jak pogodzić własne potrzeby i przekonania, swój indywidualizm z presją otoczenia narzucającego wszystkim wokół jedno, to samo, najwłaściwsze spojrzenie. Ktoś może powiedzieć, że zwierz na tarczy to drobiazg i będzie miał rację. Dla dorosłych – to jest detal, który może pozostać niezauważony. Z naszych obserwacji wynika jednak, że z perspektywy przedszkolaka wygląda to zupełnie inaczej. Już w tym wieku dzieci wiedzą, jakie są „te właściwe” zabawki, bajki, postaci. Czterolatek, który nie lubi Aut, Angry Birds czy Lego City jest dziwny. Nieważne, czy rozumie uwielbiane bajki i umie budować z malutkich klocków. Nie jest łatwo być przedszkolakiem.

Jeszcze gorzej jest pewnie być nastolatkiem, choć o tym wiadomo nam w tej chwili niewiele. Słabo już pamiętamy, jak to dokładnie było w naszym przypadku, a (na szczęście, ufffff….) na razie nie musimy się jeszcze mierzyć z tym w naszej rodzinie.

Jedno jest pewne, problem się pojawił i jakoś trzeba go rozwiązać. Tylko jak? Do końca jeszcze nie wiemy. Nie chcemy, aby nasze dziecko bezmyślnie podążało za trendem i głosem innych. Chcemy żeby Tymek pamiętał o tym, co jest dla niego ważne, co on lubi, co mu sprawia przyjemność i nie rezygnował z tego. Jednocześnie nie chcielibyśmy, żeby z tego powodu czuł się kiedykolwiek wyobcowany. 

Złoty środek? Najpewniej silne poczucie własnej wartości. Mamy nadzieję, że nasz mały rycerz da radę je obronić swoją tarczą. Z kogutem czy bez niego, będzie pewnie potrzebował pomocy. Tutaj jednak pojawia się chyba przede wszystkim nasza rola. 








11 komentarzy:

  1. Chylę czoła, naprawdę. Ja tak nie umiem. A przede wszystkim nie mam cierpliwości. Chociaż pelerynę Pani Wiosny z własnego welonu zdarzyło mi się kiedyś popełnić, a trzeba było wyciąć z brystolu całe mnóstwo kolorowych drobnych kwiatków i listków, a potem je przyszyć. Brrr! Ale zrobiłam.
    A dzieciaki w życiu łatwo nie mają. Dystansu i wiary w siebie dopiero się uczą. Należy im się wsparcie w postaci odpowiedniego przebrania na zabawę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tarcza wyszła Ci fantastycznie. Bardzo podobają mi się przestrzenne elementy i dumny kogut w centrum.
    Nie ma gotowej recepty na to jak sobie radzić, jak wspierać nasze dzieciaki w takich sytuacjach. I najczęściej radzimy sobie jak umiemy, raz lepiej, raz gorzej.
    My ze swoim 7-latkiem staramy się rozmawiać o wielu sprawach, tłumaczyć ludzkie zachowania.
    Wsparcie mamy także w osobach bardzo mądrych wychowawców klasy. Młody, chodzi do 1 klasy integracyjnej, w której jest piątka dzieciaków z orzeczeniami i dzięki paniom na zajęciach rozmawiają na wiele tematów.
    Za kilka lat przekonamy się, czy nasza praca przyniesie efekty.

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawy tekst, siła grupy jest ogromna. Rodzice często nie zdają sobie sprawy, jak bardzo wpływa to na dziecko. Oj kilka razy spotkałam się z takimi nie miłymi przygodami.
    Np. w drugiej klasie przywódczyni grupy zmusiła całą klasę do nie rozmawiania i zabawy przez tydzień, najpierw z dziewczynką, potem jeszcze raz z chłopcem. I to w taki sposób, że nauczyciele nie zauważyli nic. Wydało się dopiero w domach i po dodaniu faktów przez kilka mam.
    Inny przykład w szkole średniej: nauczyciel oddał uczniom po 5 zł z nadpłaty po wycieczce. Po miesiącu oddał im znowu, bo zapomniał, że zwrócił. Podczas lekcji żaden z uczniów nie powiedział, że pieniądze już dostali, tak silna była presja przywódców stada. Nawet nie zażartowali żeby oddać mu kasę. Dopiero później jeden z nich przyznał się po cichu nauczycielowi. Byłam w szoku, że nikt uczciwy nie potrafił przeciwstawić się grupie, aby go nie wykluczyli.

    Tu masz kila podpowiedzi do problemu. Na herbach jest duży wybór zwierząt i ptaków. Problem prawdopodobnie tkwi w tym, że najmądrzejszy w grupie pozazdrościł T. tarczy więc zapadł wyrok: nie może być kogut. Sytuację wyjaśnić może jeszcze Pani w przedszkolu.
    http://jakleci.pl/zdjecie/1425829-O%C5%82awa

    https://www.google.pl/search?q=herby+ze+zwierz%C4%99tami&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=9ArKVOv3DsLfaKmCgZgM&ved=0CAgQ_AUoAQ&biw=1440&bih=742#imgdii=_&imgrc=rm0HglA_7tUWBM%253A%3B7E3CVvZoLbP0wM%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.theogonia.pl%252FO-RASIE%252FPies-w-heraldyce_pliki%252Fimage006.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.theogonia.pl%252Fo-rasie-pies-w-heraldyce.htm%3B185%3B266


    ale się rozpisałam, ale problem mnie "boli"

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam problem, bo też przedszkolaka indywidualistę mam. Nie przepada za przedszkolem. Trudno. Lepiej, żeby pozostał sobą. Obejrzał też przed chwilą Waszą tarczę i bardzo mu się spodobała! Poza tym kogut to dla współczesnych dzieci stworzenie niemal tak samo mityczne jak smok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh dokładnie jak mówisz. Zupełnie jak ten dzieciak, który na widok krowy i opowieść babci, że krowa daje mleko, wypalił oburzony, że "mleko jest z kartonu" :D
      A tarcza pierwsza klasa, fantastyczne wykonanie. Choć sama bym na pomysł umieszczenia tam koguta nie wpadała to jednak 6+ za oryginalność.

      Usuń
  5. Bardzo kreatywna praca a tarcza i dosłownie i w przenośni - prawdziwą tarczą jest!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowna ta tarcza, jedyna w swoim rodzaju, piękna! :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. No no pod wrażeniem jestem. Tarcza jak malowana, świetna!

    OdpowiedzUsuń
  8. ale cudo wyszło! a co do dzieci, przedszkola i przekonań to ja chylę czoła przed Wami - mało jest rodziców do których oprócz własnych przekonań dociera jeszcze fakt przynależności do grupy i często spotykam się z tym że brakuje tłumaczenia dziecku że nie trzeba być takim jak wszyscy. Zazwyczaj w swej oryginalności ludzie się zapierają i za wszelką cenę ją udowadniają, nie stawiając się na miejscu dziecka które często na tym cierpi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna tarcza! Kogut bojowy!
    A co do tematu - też się nad tym zastanawiam, bo od września pewnie zacznie się u nas przedszkole na dobre. A nasze nawyki mocno się różnią od nawyków rodziców innych dzieci z osiedla. Najbardziej stawiam na budowanie poczucia własnej wartości. Wtedy takie "inne" dziecko może być albo outsiderem, albo liderem. Ja byłam outsiderem, a brak akceptacji przez przywódców stada bolał. Więc nauczyłam się żyć bez akceptacji wszystkich i mieć własne zdanie niezależnie od tłumu. I bardzo sobie to cenię, bo dzięki temu jestem, kim jestem. Chciałabym dać tę umiejętność moim dzieciom - może tylko w wersji bardziej lajt.
    Coś się rozpędziłam z pisaniem, ale jest druga w nocy i jakoś tak pora sprzyja osobistym myślom.
    Ale już kończę.
    i czekam na koniec ciszy w blog-eterze:)

    OdpowiedzUsuń